Algarve – Lagos, Sagres, Portimao

Algarve – bardzo popularny region turystyczny na południu Portugalii. Ciągnie się wzdłuż całego południowego wybrzeża.

Poza pewną, słoneczną pogodą w sezonie, niesamowitą atrakcję stanowi zróżnicowana linia brzegowa (wysokie klify na zmianę z pięknymi plażami otoczonymi skałami wchodzącymi wgłąb Oceanu) .

Lagos – sympatyczna miejscowość, z dużą bazą noclegową, nieduże plaże ukryte między skałami, przyjemne centrum

Sagres – cypel na zachodnim końcu Algarve, bardzo wietrzny, można odwiedzić średniowieczne fortyfikacje, obejrzeć piękne, groźne klify i oczywiście wykąpać się w Oceanie ;)

Portimao – czysta komercja; wielkie apartamentowce wprost przy plaży (ogromnej, pełnej leżaków i parasoli do wypożyczenia). Ciekawostką jest port promowy, z którego można popłynąć na Maderę czy Wyspy Kanaryjskie.

Jardim Zoologico – delfiny i lwy morskie

Lizbońskie Zoo nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych ogrodów zoologicznych. Zwierzęta zachowują się leniwie (zwłaszcza w ciągu dnia), ze względu na panujący upał ;)

Ciekawą atrakcją jest pokaz delfinów i lwów morskich skaczących wysoko ponad lustro wody. Ponad 40-minutowe show trzyma w napięciu przez cały czas i jest genialną atrakcją zarówno dla małych dzieci, ich rodziców jak i studentów Erasmusa :)

Castelo do Sao Jorge

W Poniedziałek Wielkanocny, 25 kwietnia, odwiedziliśmy zamek Castelo do Sao Jorge – do XI wieku siedziba Maurów,  później do XVI wieku siedziba królów Portugalii. Z zamku roztacza się widok na Lizbonę, Almadę wraz z Cristo Rei i ujście Tagu do Atlantyku. Ciekawostką zamku jest Kamera Obscura, przedstawiająca panoramiczny obraz Lizbony i okolic (kamera zlokalizowana jest w jednej z wież zamku). Niestety – nie jest łatwo dostępna – zaraz po wejściu na zamek należy zarezerwować sobie wejście na “sesję” oglądania, czasem nawet 1,5h do przodu. Czy warto? Nie wiem – nie czekaliśmy ;)

Serra da Arrabida

Pasmo górskie między Sesimbrą a Setubalem. Wiedzie przez nie niesamowicie wąska, kręta droga, z której rozpościera się widok na wybrzeże wzdłuż półwyspu Troia i Setubalu.  Wzdłuż drogi są rozmieszczone bezpieczne zatoczki parkingowe, w których można się zatrzymać na podziwianie widoków i zrobienie kilku zdjęć.

Cabo Espichel

Klif o wysokości ok 150m na cyplu nad Atlantykiem, położony na zachód od Sesimbry, ok 50km na południe od Lizbony. Ma zupełnie inny charakter, niż Cabo da Roca – skały są kruche, bardzo łatwo się obsypują. Nad klifem stoi kościół Santuario de Nossa Senhora do Cabo z końca XVII wieku – ciekawe, jak daleko od Oceanu był wybudowany (niczym kościół w Trzęsaczu ;) )..

Cabo da Roca

Co prawda była to już druga wycieczka na Cabo da Roca, jednak jest pierwszą o której warto napisać parę słów (w trakcie pierwszej nie zdążyliśmy na zachód słońca ;) ).

Cabo da Roca jest punktem Europy najdalej wysuniętym na zachód – współrzędne 38°47′N, 9°30′W. Do Oceanu opada klif o wysokości ok 140m. Nad Przylądkiem góruje latarnia morska, która włącza się tuż po zachodzie słońca.

Sintra 2.0 / Monseratto

Wraz z połowią kwietnia nadeszły pierwsze odwiedziny znajomych z Polski. Pierwszą “pozalizbońską” wycieczkę odbyliśmy do Sintry, zwiedzając inne miejsca, niż poprzednio.

Tym razem najwięcej czasu spędziliśmy w Parku i XIX-wiecznym Pałacu Monseratto, do którego można się dostać właściwie tylko samochodem. Przez prawie godzinę zwiedzaliśmy park położony na stromym zboczu, ze zróżnicowaną roślinnością, by na końcu ujrzeć pałac Monseratto (w którym nie można robić zdjęć), który jest restaurowany.

Mosteiro dos Jeronimos – klasztor Hieronimitów

Wybudowany na początku XVI wieku klasztor Hieronimitów przyciąga w każdy weekend masy zwiedzających (głównie za sprawą darmowego wstępu w każdą niedzielę do godziny 14.00).  Klasztor został wybudowany po powrocie Vasco da Gamy z pierwszej wyprawy do Indii.

Sintra

Kawałek na północ od Lizbony, 40 minut jazdy pociągiem z dworca Rossio, mieści się Sintra – niewielka miejscowość, położona w malowniczej, górskiej scenerii. W przeszłości służyła za miejsce wypoczynku królów Portugalii,  którzy wolne chwile spędzali w pałacach położonych na okolicznych wzgórzach.

Belem / Museu da Electricidade

Na zachód od Mostu 25 kwietnia (EXPO Park jest na wschód ;) ) znajduje się dzielnica Belem – bardzo chętne odwiedzana przez turystów, głównie z powodu słynnych Pasteis de Belem oraz klasztoru Hieronimitów.

Poza tymi dwiema atrakcjami, jest to dzielnica położona nad Tagiem, z ciągnącą się wzdłuż brzegu rzeki promenadą oraz Torre de Belem – wieżą wysuniętą wgłąb rzeki.

W Belem znajduje się również Galeria Centro Cultural de Belem, powstała w budynku wybudowanym na potrzeby przewodnictwa Portugalii w Unii Europejskiej. Wstęp na niektóre wystawy jest bezpłatny.

Ponadto, w Belem znajduje się Muzeum Elektryczności – stworzone w budynkach starej lizbońskiej elektrowni. W ciekawy, dość interaktywny sposób przedstawiona (liczne projekcje wideo, możliwość “zajrzenia” do kotła ;)   ) jest zasada działania elektrociepłowni. Poza tym wystawione są liczne eksponaty ilustrujące podstawowe prawa fizyki z dziedziny elektryczności, elektrostatyki i elektromagnetyzmu.

Derby Lizbony

Mecz pomiędzy SL Benfica Lisboa a Sporting Clube de Portugal w ramach Pucharu BWIN Cup. Wynik: 2:1 dla SL Benfica Lisboa.

Setubal / Troia

50 kilometrów na południe od Lizbony, u ujścia rzeki Sado do Atlantyku, znajduje się Setubal – portowe miasto (z trzecim co do wielkości, po Lizbonie i Porto, portem w Portugalii). Można dotrzeć do niego pociągiem bezpośrednio z Lizbony.

Przez rzekę kursuje prom, dowożący turystów na półwysep Troia. Półwysep charakteryzuje się pięknymi, piaszczystymi plażami, ciągnącymi się na całej jego długości (ok 18 km). Na samym końcu półwyspu (czyli tam, gdzie dociera się promem), znajduje się olbrzymia baza noclegowa. W zależności od potrzeb, można zatrzymać się w 4-gwiazdkowym hotelu, domu o powierzchni 300m2 z prywatnym basenem i ogrodem albo mieszkaniu na ostatnim piętrze apartamentowca z widokiem na Ocean ;)

Almada / Cristo Rei / Costa da Caparica

Almada jest dużą miejscowością leżącą po drugiej stronie Tagu. Można się dostać do niej między innymi promem kursującym z Lizbony do Cacilhas – dzielnicy Almady. Cena przejazdu nie jest wygórowana i kosztuje niecałe 1 € – przeprawy promowe są również uwzględnione w ramach miesięcznego biletu na komunikację w Lizbonie (ze zniżką Erasmusową 50% bilet kosztuje 14,75€).

Po dotarciu na drugi brzeg dość długim spacerem nad brzegiem rzeki (po drodze masa starych zabudowań rybacko-portowych, głównie rudery w które lepiej się nie zapuszczać ;) ), można dotrzeć pod Posąg Chrystusa, znajdujący się na wzgórzu Cristo Rei. Na szczyt postumentu, na którym stoi figura, można wjechać windą. Jednak już z samego wzgórza rozpościera się obszerny widok na Lizbonę, most 25 kwietnia i ujście Tagu do Atlantyku.

Z Cristo Rei z pomocą autobusu, tramwaju i kolejnego autobusu (tu lizboński bilet miesięczny już nie działa, a komunikacja nie jest tania), dociera się do Costa da Caparica – kolejnej miejscowości wypoczynkowej nad Atlantykiem, dużo większej od Cascais. Przy samej plaży ciągnie się szereg wysokich apartamentowców, wzdłuż plaży jest promenada dla spacerowiczów, a trochę w głębi – kempingi niczym w Chałupach na Półwyspie Helskim ;)

Z powrotem do Lizbony można dotrzeć z miejscowości Trafaria (niecała godzina spacerem z Costa da Caparica)

Estoril / Cascais / Boca de Inferno

Po zwiedzaniu Lizbony, nadszedł czas na ujrzenie Atlantyku ;)

Estoril i Cascais to miejscowości stricte wypoczynkowe (można powiedzieć wręcz kurorty, ceny jedzenia w knajpach świadczą o tym najlepiej :) ), oddalone o 40 minut jazdy pociągiem z Lizbony (ze stacji Cais do Sodre).

Między Estoril (bliżej Lizbony), a Cascais (dalej..) ciągnie się wygodna do spacerów promenada nad Oceanem.

Kawałek za Cascais (jakieś pół godziny na piechotę) dociera się do Boca de Inferno – skalistego klifu o wysokości ok 30m, o który rozbijają się fale wzburzonego Atlantyku.

EXPO Park

We wschodniej części Lizbony, nad samą rzeką, znajduje się centrum EXPO. Tam w 1998 roku odbyła się międzynarodowa wystawa.

Obecnie znajduje się duży dworzec kolejowy “Oriente” (z niego jeżdżą pociągi na północ Portugalii, m.in. do Coimbry i Porto), centrum handlowe, kilka budynków powystawowych i Oceanarium (bardzo duże i ciekawie zrobione – godne polecenia każdemu zwiedzającemu Lizbonę).

Nad całym parkiem EXPO kursuje gondolka (produkcja – oczywiście Doppelmayr ;) )

… i w nocy

Parę wieczornych ujęć znad Tagu i centrum.

Lizbona w dzień…

Lizbona jest dość “pagórkowatym” miastem – generalnie albo schodzi się stromymi ulicami w dół, albo zasuwa ostro pod górę.

Ścisłe centrum całkiem ładne, same stare kamieniczki, nie ma jakichkolwiek nowoczesnych budynków, lub są one pochowane lub wtopione dobrze w otoczenie.

Niestety nad rzeką nie ma promenady wzdłuż całego miasta – jest jedynie kilka miejsc, w których można zejść nad rzekę i usiąść na ławce. Reszta to jakieś magazyny, kilka niedużych portów przeładunkowych i małe stocznie.

Poza ścisłym centrum Lizbona nie jest już ładnym miastem – ulice są brudne, śmieci walają się po okolicy. Na ulicach sporo biedy, ludzi żebrzących. Momentami (wg mnie) gorzej, niż w Warszawie.

IST

IST (a właściwie Instituto Superior Tecnico) zlokalizowane jest na północy miasta, przy stacji metra Alameda.

Cały kampus położony jest na wzniesieniu (jak prawie wszystko w Lizobnie ;) ), dzięki czemu zawsze przed zajęciami mam krótką rozgrzewkę biegnąc pod górę na zajęcia :) .

Kampus jest mniejszy niż kampus centralny PW, ale ma więcej (niedużych) budynków.

Wzdłuż placu przed budynkiem głównym rosną drzewa z pomarańczami :)

i znów w samolot… ;)

Po skończonym pakowaniu i kilku godzinach snu, zadzwonił budzik, w ciągu najbliższych kilku miesięcy ostatni raz w domu.

Szybkie śniadanie, pakowanie bagaży do samochodu i na lotnisko. Odprawa poszła bezproblemowo (pomimo nadbagażu ok 2kg nie musiałem dopłacać), około pół godziny oczekiwania na boarding i wsiadłem do Airbusa A319 portugalskich linii TAP. Niestety w Polsce nie jest oferowana odprawa ani rezerwacja miejsc przez Internet, przez co nie mogłem wybrać miejsca przy oknie. Lot przebiegł spokojnie i trwał lekko ponad 4 godziny. Wylądowałem w Lizbonie ok 11 czasu lokalnego (Portugalia, “kontynentalna”, jest w strefie czasowej WET, czyli jest tam godzinę wcześniej, niż w Polsce).

Osoba, od której wynajmuję pokój zasugerowała mi, żebym pojechał z lotniska taksówką ze względu na to, że Lizbona jest dość górzystym miastem, a jej mieszkanie jest właśnie na wzgórzu i może być mi ciężko dostać się jedynie za pomocą transportu publicznego. W związku z tym, na miejsce dotarłem właśnie taksówką. Jak się okazało – zostałem oszukany przez taksówkarza. Powinienem zapłacić max. 12 euro za przejazd – w rzeczywistości zapłaciłem 17,50… Miłe powitanie w obcym kraju. Na usprawiedliwienie Portugalczyków zaznaczę, że taksówkarz był imigrantem (lub potomkiem) z Czarnego Lądu (nie, nie jestem rasistą) ;) .

Po dotarciu na miejsce i rozpakowaniu się, poszedłem na uczelnię w celu zarejestrowania się. Wszystkie dokumenty były gotowe i czekały na mnie. Dostałem pakiet powitalny Erasmusa oraz portugalską kartę SIM. Warto zaznaczyć, ze karty, które dostają wszyscy studenci programu Erasmus, pozwalają na bezpłatne dzwonienie i sms’owanie między Erasmusami – stanowczo usprawnia to komunikację ;) .